Blog


Samowystarczalne miasta. Projekt "FabCity"

autor: Paulina Wajszczak / 27 Październik 2016

Fab City jest programem społeczno-ekonomiczno-politycznym, którego celem jest przekształcenie dzisiejszych miast w samowystarczalne, stale komunikujące się ze sobą platformy 
technologiczne. 

Spuścizna Ildefonsa


Ildefons Cerda, urbanista i inżynier żył w Barcelonie w połowie XIX wieku. Kiedy w latach 1854 -1856 rozebrano mury wokół miasta i konieczna była jego rozbudowa Cerda był jednym z kilkuset planistów, którzy przedstawili swój projekt. „Poszerzka” (po hiszpańsku ensanche, a po katalońsku eixample) według Cerdy miała przypominać miasto-ogród: dużo wolnej przestrzeni i zieleni, zintegrowany system kanalizacyjny i system oświetlenia ulic, brak podziału na klasy społeczne. W Eixample, bo tak oficjalnie nazywa się zaprojektowana przez Cerdę dzielnica, rogi budynków są zaokrąglone, aby nie zasłaniały tego, co dzieje się na sąsiedniej ulicy. Jezdnie są szerokie, choć wtedy nie było jeszcze samochodów.
Ildefonsa okrzyknięto ojcem urbanizacji – jako pierwszy określił tym mianem świadome planowanie miasta na podstawie analizy miejskich struktur i potrzeb mieszkańców. W 1867 roku opublikował „Ogólną Teorię Urbanizacji”, w której pisał o problemach związanych z rozwojem przemysłowym i demograficznym miast. Plan Cerdy realizowano w Barcelonie przez kolejne 100 lat, a sposób myślenia dzisiejszych architektów miasta jest właściwie jego kontynuacją. Od prospołecznej wizji Cerdy różni się jedynie problemami, do których się odnosi, interpretacją miejskiej rzeczywistości oraz określeniem problemów, jakie należy rozwiązać w pierwszej kolejności.



Technologiczna rewolucja

Vincente Guallart był naczelnym architektem Barcelony w latach 2011-2015, w rządzie Xaviera Triasa z prawicowej partii Convergencia i Unio. Wcześniej, w 2001 roku założył Institute of Advanced Architecture (Instytut Zaawansowanej Architektury Katalonii) czyli IAAC i do dziś zasiada na czele tej instytucji. Partnerem IAAC jest Massachussets Institut of Technology (MIT), a konkretnie utworzone także w 2001 roku za pieniądze z Narodowego Funduszu na Rzecz Rozwoju Nauki, Center for Bits and Atoms (Centrum Bitów i Atomów). W 2011 roku w Limie (Peru), na siódmej międzynarodowej konferencji Fab Lab, te dwie instytucje wspólnie inaugurowały program Fab City, oparty między innymi o opracowaną wcześniej strategię rozwoju dla Barcelony. W inauguracji programu wziął udział barceloński IAAC, Centrum Bitów i Atomów MIT, Fab Foundation i władze miasta Barcelona. Jego celem jest stworzenie międzynarodowej sieci miast niezależnych energetycznie (np. od ropy z Kataru), produkcyjnie (np. od chińskich fabryk) i neutralnych dla środowiska naturalnego. Miasta a la Fab City mają korzystać z najnowszych technologii, m.in. produkcji cyfrowej. Optymalizacja ich funkcjonowania ma odbywać się dzięki analizie danych dostarczanych na bieżąco przez mieszkańców, w oparciu o blockchain. Metoda ta pozwala na rozpatrywanie poszczególnych zmiennych porcjami, tak że kolejne wnioski ewoluują zależnie od ilości przetwarzanej informacji. Do programu może przystąpić każde miasto, miasteczko, społeczność na świecie. Ostateczny termin dla osiągnięcia samowystarczalności wszystkich Fab Miast: rok 2054. Informacje o programie można znaleźć na stronie internetowej fab.city.


Organizacja przestrzeni

Fab City to miasto zdecentralizowane, podzielone na dzielnice, w których mieszkańcy znajdują i produkują wszystko, co jest im potrzebne do życia. Optymalnie każda z „dzielnic” ma wymiary kilometr na kilometr i zamieszkana jest przez 25 tysięcy osób. W tej przestrzeni można swobodnie poruszać się pieszo, rowerem lub korzystając z komunikacji miejskiej, bez konieczności korzystania z samochodu. W Fab City samochody stanowią nie więcej niż 20% miejskiego transportu i zazwyczaj są to samochody wypożyczone lub dzielone np. przez grupę sąsiadów. W Fab City samochód jest przeżytkiem, czymś drogim, nieekologicznym i najzwyczajniej zbędnym. W obrębie jednej „dzielnicy” obok budynków mieszkalnych znajdują się: biblioteka, szpital, szkoły, przedszkole, lokalny bazar, kino, teatr czy lokalny park. W każdej jest także miejsce na Fab Lab, czyli Laboratorium Fabrykacji – ośrodek produkcji cyfrowej. 

Mieszkańcy, wykorzystując do koordynacji obliczeń rozproszonych blockchain, gromadzą i analizują dane na temat swojej lokalnej rzeczywistości, aby na bieżąco badać i coraz lepiej definiować swoje potrzeby. Na podstawie gromadzonych danych powstają nowe rozwiązania. Poszczególne dzielnice komunikują się ze sobą przy pomocy internetu, informują na bieżąco o kolejnych odkryciach, wnioskach i problemach, tworząc w ten sposób Fab Miasto – zarówno w przestrzeni fizycznej, jak i wirtualnej.  



Samowystarczalność


Fab City ma być całkowicie niezależne i samowystarczalne w kwestii produkcji energii koniecznej do codziennego funkcjonowania miejskiej infrastruktury. Póki co rozwiązaniem są panele solarne i odpowiednia transformacja budynków – by w ciągu najbliższych 10-20 lat każdy z nich był energetycznie samowystarczalny. Nadwyżki energetyczne mają być przechowywane np. w bateriach samochodowych. Guallart wierzy, że rozwój metod i technologii służącej do pozyskiwania energii słonecznej jest tak szybki, że dostępne dziś rozwiązania, które ciągle nie są idealne zostaną znacznie ulepszone w ciągu najbliższych lat. Także sztuka kumulowania energii rozwija się w błyskawicznym tempie. Kolejne baterie mogą magazynować coraz więcej i więcej energii. Sam IAAC na codzień pracuje nad modelami energetycznie niezależnych domów, co roku organizuje także konkurs Advance Architecture Contest (http://www.advancedarchitecturecontest.org), którego celem jest wybieranie i nagradzanie najlepszych tego typu rozwiązań.
Już dziś Barcelona jest w pewnym stopniu niezależna energetycznie – cała energia wykorzystywana do oświetlenia ulic pochodzi z miejskiej spalarni śmieci. Fab City dąży także do niezależności w sferze produkcji żywności. W IAAC prowadzono m.in. analizy, których celem była odpowiedź na pytania: skąd pochodzi żywność potrzebna w mieście? Czy można produkować ją w Fab City dzięki wykorzystaniu niezagospodarowanej przestrzeni miejskiej, np. na dachach? IAAC rozważa także takie rozwiązania jak mikrofarmy w domach, brane jest pod uwagę wszystko, co związane z biologią syntetyczną (!). W najbliższych latach w Barcelonie przeprowadzona zostanie swojego rodzaju inwentaryzacja, dzięki której będzie można opracować plan przekształcania miejskich dachów w farmy żywności. Dzięki tzw. produkcji własnej wyżywienie miasta nie jest możliwe w 100%, ale nawet 30% to niezły wynik.  



Produkcja cyfrowa 


Mieszkańcy Fab Miast mają nowe prawo – prawo do produkcji cyfrowej. Mogą w swoim dzielnicowym Fab Labie wyprodukować niemal wszystko według własnych projektów i potrzeb (pod warunkiem oczywiście, że znają się na projektowaniu, programowaniu itd). Produkcja cyfrowa to taka, w której maszyny sterowane są przy pomocy komputera. Najpopularniejsze z nich to frezarki, tokarki, elektrodrążarki, drukarki 3D czy lasery. Produkcja cyfrowa umożliwia precyzję i powtarzalność. Zestaw odpowiednich programów i plik z projektem wysłane pocztą mailową wystarczą, aby ten sam przedmiot można było wyprodukować w dowolnym miejscu na ziemi. Co ciekawe, to tylko czubek wielkiej cyfrowej rewolucji, jaką szykują dla nas twórcy Fab City. Wspomniane już Centrum Bitów i Atomów istnieje przede wszystkim po to, aby rozwijać ideę materii cyfrowej. Jego ostatecznym zadaniem jest opracowanie technologii, która pozwoli na materializowanie się informacji cyfrowej. Naukowcy pod kierunkiem profesora Neila Gershenfelda próbują wykorzystać m.in. nanotechnologię, aby naładować komputerowe bity nanocząsteczkami. W rezultacie będą w stanie stworzyć kod, który po uruchomieniu zamieni się w dowolny przedmiot (widzieliśmy to już na pokładzie Star Trek). W dodatku, kiedy przestanie być potrzebny, będzie można go przebudować lub rozłożyć na części, zależnie od potrzeb – niczym układankę z klocków lego. Żadnych odpadów czy wysypisk śmieci. Z cyfrowej materii będzie można tworzyć gotowe przedmioty, bez konieczności montowania poszczególnych części. Maszyny produkujące przy pomocy cyfrowej materii będą w stanie replikować i wytwarzać same siebie – nie trzeba ich będzie nigdzie wysyłać, tylko wystosować odpowiedniego maila.



Czas Shenzen 


Co roku organizowany jest kongres międzynarodowej społeczności Fab Labów, ostatni (FAB 11) odbył się w 2015 roku w Bostonie. Każdy kongres jest kamieniem milowym w rozwoju projektu. O przyszłości produkcji cyfrowej, a więc także przyszłości programu Fab City z pewnością będzie się wiele mówić na dwunastej już konferencji Fab Labów, która odbędzie się w sierpniu w Shenzen, w Chinach (9 Fab Labów). Wybór miasta nie jest oczywiście przypadkowy. Shenzen jest światową potęgą w kwestii masowej produkcji elektroniki oraz miejscem, do którego zjeżdżają małe start-upy (początkujące firmy wykorzystujące nowe technologie), aby uruchamiać prototypy swoich wynalazków i wypuszczać je na rynek tak szybko, jak to tylko możliwe. Jeśli twoja firma produkuje roboty, urządzenia sterowane komputerowo, telefony, komputery, narzędzia internetowe czy drukarki 3D – to tylko w Shenzen. Miasto ma mniej więcej 30 lat, średnia wieku wynosi mniej niż 30 lat, powierzchnia miasta jest dwa razy większa niż powierzchnia Nowego Jorku. To jedna z chińskich enklaw, w których dzięki ekonomicznym reformom Denga Xiaopinga dozwolony jest kapitalizm („wiedziony ideami chińskiego socjalizmu”). Przez cały czas drażliwym tematem w Shenzen są prawa pracowników, ale podobno sytuacja w mieście jest pod tym względem o niebo lepsza niż w innych miejscach Chin. Dwunasta konferencja Fab Labów poświęcona będzie Fab Lab 2.0: możliwości wykorzystywania przez Fab Laby ich własnych maszyn do produkcji cyfrowej, aby produkować kolejne Fab Laby oraz maszyny wytwórcze przyszłości. Więcej informacji na temat FAB 12 można znaleźć na stronie fab12.fablabcon.net.



Świat Fab Lab


Pierwszy Fab Lab powstał w Centrum Bitów i Atomów MIT w 2003 roku, drugi w 2004 roku, przy wsparciu CBA i Narodowej Fundacji na Rzecz Rozwoju Nauki – w mieście Sekondi-Takoradi na wybrzeżu Ghany. Od tamtej pory Fab Laby rosną jak grzyby po deszczu – od Afganistanu, przez indyjskie wioski, Norwegię po Republikę Południowej Afryki. W kwietniu 2016 roku na całym świecie było ich 637, w maju 665, w lipcu 678, obecną liczbę można sprawdzić na stronie internetowej http://www.fablabs.io/labs. Od 2009 roku działa Fab Foundation (http://www.fabfoundation.org), której zadaniem jest rozwój programu, promocja idei i wspieranie wszystkich zainteresowanych zakładaniem kolejnych Fab Labów (http://www.fablabconnect.com). Jeden z najstarszych Fab Labów na świecie i pierwszy w południowej Europie (2004) mieści się przy ulicy Pujades w Barcelonie. Jego szefem jest architekt z Wenezueli od lat mieszkający w Barcelonie – Tomas Diaz, który mówi o zjawisku w następujący sposób: „Fab Laby różnią się od siebie m. in. formą finansowania. Istnieją takie, które utrzymują się z własnej działalności jak nasz: prowadzą szkolenia i warsztaty, działają w FAB Academy. Są takie, które sponsoruje miasto – np. w Barcelonie są dwa Ateneu de Fabricacio. Inne Fab Laby finansowane są przez uczelnie, uniwersytety, a jeszcze inne przez organizacje pozarządowe.” 


Wszystkie Fab Laby łączy jednak ten sam zestaw możliwości. Dzięki określonemu systemowi możliwe jest równoczesne wykonywanie tych samych projektów i podróżowanie pomiędzy poszczególnymi labami. Wiele z nich ma na celu zapewnianie lokalnej społeczności dostępu do Internetu. W Fab Labie w Bostonie powstał projekt, którego celem była produkcja anten, radio i odbiorników do łączności bezprzewodowej. Projekt dopracowano w Fab Labie w Norwegii, przetestowano w Fab Labie w Południowej Afryce, dziś funkcjonuje na komercyjnych zasadach w Fab Labie w Kenii. Żadne z tych miejsc nie miało wystarczającego potencjału, aby zrealizować projekt samodzielnie. Dzieląc się jednak projektem i produkując poszczególne komponenty lokalnie, udało się wspólnie zrealizować konkretny pomysł. Możliwość przesyłania danych na drugi koniec świata i poźniej lokalnego wytwarzania produktów zależnie od potrzeb ma rewolucyjne znaczenie dla biznesu.



Diabelskie miasto 


Teoretyk designu Horst Rittel opisał w drugiej połowie XX wieku proces planowania i wychodzenia naprzeciw potrzebom użytkowników oraz główne problemy, przed jakimi stoją wszelkiego rodzaju projektanci, planerzy oraz innowatorzy. Jak pisał Rittel, sposób przedstawiania problemów jest subiektywny, zależy od punktu widzenia. Proste problemy, czyli te określone, ubrane w słowa są łatwe do rozwiązania, bo zdefiniowanie problemu właściwie od razu implikuje jego rozwiązanie. Są jednak problemy, które Rittel opisał jako „wicked problems“, czyli w wolnym tłumaczeniu – diabelskie problemy. Trudno jednak dokładnie określić na czym one polegają. Co właściwie należy rozwiązać i gdzie kryje się klucz do zagadki. Tego rodzaju problemy są nie do określenia i nie do rozwiązania, można je jedynie czasami „obłaskawić“ – twierdził Rittel. Obłaskawienie diabelskiego problemu, który z definicji jest niezwykle złożony wymaga współpracy grupy ludzi. Muszą ze sobą rozmawiać, kłócić się, dyskutować, przedstawiać konkretne argumenty, śledzić ewolucję poszczególnych zmiennych. W rezultacie powinni zgodzić się co do wspólnych celów i sposobów ich osiągnięcia. Kluczowy jest proces argumentacji. To, czy problem uda się „oswoić” i jaki będzie ostateczny rezultat przemian zależy od tego jakie argumenty zostaną wzięte pod uwagę. Jak mówił Rittel, proces przedstawiania i selekcji argumentów ma charakter polityczny. Wszelkiego rodzaju planowanie i innowacyjne rozwiązania mają także charakter polityczny: godzą wiele sprzecznych interesów wielu różnych grup społecznych. Strategia rozwoju miasta przyszłości to właśnie jeden z takich „diabelskich” problemów.


Problemy nierozważone


Fab City jest w fazie ciągłego rozwoju, idea kształtuje się równolegle do najnowszych rozwiązań technologicznych. Ciągle także pojawiają się nowe wyzwania i problemy związane ze sprawnym funkcjonowaniem miasta przyszłości, np. problem zależności od wielkich korporacji produkujących oprogramowanie i komputery dla Fab Cities, efektywna gospodarka odpadami elektronicznymi, plastikiem czy dewastacja środowiska naturalnego związana z wydobyciem minerałów potrzebnych do produkowania telefonów komórkowych i komputerów. Program zakłada, że większość mieszkańców Fab Miasta będzie zainteresowana technologiami, będzie posiadała komputer, będzie chciała uczyć się podstaw programowania. A jeśli nie, to co wtedy? Idea Fab Labów i fabrykacji cyfrowej nie odnosi się w żaden sposób do tzw. korzyści skali czyli pewnych dobrodziejstw płynących z istnienia fabryk jak choćby większa efektywność i ekonomiczność. Nie ma także mowy o problemach dręczących dziś wiele miast, nie tylko stolicę Katalonii: bezrobociu, wykluczeniu osób starszych czy samotnych rodziców, a w wypadku Barcelony – masowej, zabójczej dla codziennego życia turystyce. W jednym z nagrań video Vincente Guallart opowiada o miastach przyszłości i elektrycznym transporcie publicznym, który ma zastąpić transport samochodowy: „Elektryczne autobusy to nie będzie rozwiązanie dla biednych osób, takich, których nie stać na samochód” – mówi Vincente. Łatwo wyobrazić sobie ulice Fab Barcelony, po których zamiast samochodów suną elektryczne autobusy przeznaczone tylko dla tych, których stać na drogi bilet. Innowacjom technologicznym muszą towarzyszyć innowacje społeczne – nowe i nie-technologiczne odpowiedzi na społeczne potrzeby i problemy.  Fab Cities tylko wtedy odniosą sukces jeśli otworzą się na swoich przeciwników i przygotują w swoich skomputeryzowanych parkach i na cyfrowych skwerkach miejsca dla osób bez komputera, telefonu komórkowego czy nawet zegarka. Takich osób może bowiem być pod dostatkiem.

----

Paulina Wajszczak
Pracuje jako dziennikarz, redaktor, menadżer przedsięwzięć internetowych. Najchętniej pisze i mówi o ekonomii społecznej i innowacjach społecznych. Żyje między Barceloną i Warszawą.

  

Najnowsze i najpopularniejsze dawki wiedzy

Zamknij

Podaj tutaj swój adres email: